P U Ł T U S K

Ziemia, rok III, nr.19/1912

 

Wśród równin mazowieckich i puszcz nadnarwiańskich, w dolinie rzeki Narwi powstało niegdyś, jak podanie głosi, znaczne i zamożne miasto Tusk, lecz niszczone nieustannie najazdami dzikich hord Jadźwingów zaledwie tylko w połowie zdołało się podźwignąć z gruzów i utrzymać do dnia dzisiejszego, skąd nazwa obecnego miasta Pułtuska powstała. Ze Pułtusk jest jednym z najbardziej starożytnych grodów w naszym kraju, o tym świadczą kroniki historyczne z XIII w., wspominające o Pułtusku jako siedzibie biskupów płockich i jako ognisku umysłowym i religijnym. Świadczy również o tym i starożytna wieża ratuszowa, wzniesiona w 1405 r. przez biskupa Jerzego z Kurdwanowa na rynku pułtuskim i będąca po dziś dzień znamiennym zabytkiem przeszłości.

Dojeżdżając do Pułtuska od strony wschodniej szosą wyszkowską przez most żelazny, kilkanaście lat temu postawiony na Narwi, ma się przed sobą piękny widok miasta rozsiadłego nad brzegiem Narwi, wchodzącej w środek miasta dwoma ramionami, jakby kanałami, na których dwa żelazne mosty stanowią połączenie dzielnic miejskich. Nadewszystko jednak rzuca się w oczy stary zamek biskupi przeglądający się w kryształowych nurtach Narwi i jakby smutno zadumany nad odbiegłą przeszłością. Zamek ten zbudowany na sztucznym wzniesieniu przez biskupa Leszczyńskiego w r. 1522, obecnie zamieniono na szpital wojskowy, lecz pod grubą powłoką wapna na ścianach można by znaleźć nie jedną dawnych czasów pamiątkę w postaci rzeźb i malowideł, stanowiących niegdyś ozdoby zamkowe. Rozległe podziemia zamkowe podobno były bezpiecznym schroniskiem ludności pułtuskiej w czasach niszczycielskich najazdów dzikich hord, posiadając tajemne wyjścia do rzeki. Założone w r. 1566 przez biskupa Nerkowskiego seminarium i kolegium, gdzie pośród wielu światłych nauczycieli znajdowali się Piotr Skarga i Jakub Wujek, ściągały do Pułtuska nawet z dalszych stron kraju liczną młodzież pragnącą nauki. Pozostały też jeszcze dwupiętrowe gmachy po kolegium, mieszczące obecnie koszary wojskowe i dom parafialny. Po kasacje zakonu jezuitów nauki w kolegium prowadzili dalej ks. benedyktyni według programu ówczesnych szkól publicznych, podczas zaś 207 lat istnienia kolegium pobierało w nim nauki 25,623 uczniów. Obecnie znajduje się tu gimnazjum rządowe siedmioklasowe.

Pułtusk posiadał również kilka klasztorów, o czym świadczą pozostałe po nich kościoły i gmachy, a więc reformatów - zamieniony obecnie na więzienie karne, benedyktynów - dziś gimnazjum rządowe, oraz klasztor sióstr miłosierdzia, obecnie szpital pod wezwaniem Św. Wincentego Paulo, niosący pomoc lekarską ludności miejscowej i okolicznej pod troskliwą opieką szarytek. Z dawnych kościołów pułtuskich pozostały jeszcze 4, oraz kaplica biskupia Św. Magdaleny, gdzie tylko raz w roku odprawia się nabożeństwo. Kolegiata, czyli kościół farny, wzniesiony w XV w. przez biskupa Pawła Giżyckiego, jest obszerną świątynią z dwiema wieżami, posiadającą wiele pamiątkowych pomników ludzi zasłużonych ojczyźnie, piękne ołtarze i stalle, ozdobione rzeźbą i malowidłami, a nadające powagę tej starożytnej świątyni. Kościół poreformacki, znajdujący się przy więzieniu na Starem Mieście, posiada również starożytne pamiątki w ołtarzach i nagrobkach. Kościół pobenedyktyński, wybudowany w 1717 roku a zniszczony przez pożar w 1875 roku, zaledwie podźwignął się z ruiny i nic ciekawego nie przedstawia. Poza miastem na szosie makowskiej znajduje się jeszcze kościół Św. Krzyża przy cmentarzu grzebalnym, gdzie również można spotkać nazwiska ludzi zasłużonych ojczyźnie, wyryte na głazach grobowych. Pięknym i starannie utrzymanym zabytkiem przeszłości jest wieża ratuszowa pułtuska, wzniesiona z trwałej czerwonej cegły, czteropiętrowa, posiadająca przy każdej kondygnacji drewnianych schodów maleńkie pokoiki, służące niegdyś za cele więzienne. Widok z wieży na otaczającą okolicę nadnarwiańską jest bardzo malowniczy, strojny błękitną wstęgą Narwi, rozległymi lasami i łanami zbóż, oraz łąk zielenią. To też wzrok tonie w przestrzeni, „a dumy szeroko wciąż płyną i płyną, jak niegdyś krwi wrzącej płynęły potoki, szeroko, rozgłośnie imiona tych słyną, co stali niezłomni jak groźne opoki" - szepcze głos jakiś nieuchwytny i „Polska bije w każdym sercu" żywo, gorąco wspomnieniami podniecony. Przed powstaniem dróg żelaznych Pułtusk był ważnym punktem, jako stacja pocztowa na głównej szosie z Petersburga do Warszawy i nieraz dawał chwilową gościnę ukoronowanym osobistościom: Aleksandrowi I, Napoleonowi i Mikołajowi I. Mnóstwo wspomnień i anegdot z owych czasów pozostało w pamięci starych mieszkańców Pułtuska. Obecnie Pułtusk przedstawia się jako jedno z ładniejszych w Królestwie miast powiatowych, porządnie zabudowany i utrzymany, posiada chodniki z piaskowca, a ulice wysadzone drzewami i w znacznej liczbie skanalizowane. Na uwagę zasługuje również nowowzniesiony gmach „Lutni Pułtuskiej", mieszczący w sobie salę teatralną ze sceną i lożami, salę bajową, biuro Kasy Przemysłowców, oraz cukiernię. Budynek ten powstał staraniem ludzi dobrej woli, mieszkańców Pułtuska, uznających potrzebę rozrywek umysłowych wyższych ponad tę, jaką dają zielone stoliki; dopomogła do tego pożyczka Kasy przemysłowców pułtuskich. W dnie świąteczne i targowe miasto zapełnia się barwnym tłumem wieśniaków, Kurpi nadnarwiańskich, należących w części do parafii pułtuskiej. Siwe sukmany mężczyzn, bramowane czarną taśmą, oraz jaskrawe pąsowo-zielone kiecki i fartuchy kobiet, wyszywane ich płócienne białe koszule wywołują miłe wrażenie i pociechę, że są jeszcze w naszym kraju miejscowości, gdzie lud nie zarzucił swego typowego stroju i nie zamienił go na tandetną garderobę, po jarmarkach prowincjonalnych sprzedawaną hurtownie. Okolica Pułtuska zaludniona jest przeważnie przez ludność rolnictwu oddaną, dzielącą się na właścicieli większej własności Ziemskiej, folwarków i włościan, prowadzących swoją pracę rolną dawnym systemem. Dopiero zawiązujące się coraz liczniej kółka rolnicze po wsiach, zaczynają wprowadzać ulepszenia w gospodarstwach małorolnych, dążąc za postępem.

Ludność tę stanowią w połowie Kurpie nadnarwiańscy, a w połowie rdzenni mazurzy, składający się z tak zwanej drobnej, zagonowej szlachty i włościan. Lud to wesoły, chętny do pracy, tańców i muzyki, a w każdej wsi niemal znajduje się domorosły muzyk, wycinający na skrzypkach dziarskie oberki mazurki, jak to określił zgasły niedawno poeta Bożydar:
„Gdzie się chata w kwiecie stroi,
Piastów toczą miód,
Już ci mazur z skrzypką stoi
zaraz u tych wrót".
 

M. K